środa, 23 lutego 2011
23.02 - Filipiny - Banaue & Batad
Przybywamy o wschodzie słońca czyli o 6:00. Jemy śniadanie w jakiejś restauracyjce w centrum ( za oknem rozpościerają się 1000 letnie tarasy) i znajdujemy przytulny nocleg w hoteliku niedaleko postoju autobusów. Jak się później okazuje woda jest tylko zimna i dodatkowo z beczki;). Zaopiekował się już nami jakiś kierowca trycykla, który wiezie nas pod przełęcz w górach.(600PHP). Podejście jest długie ale nietrudne. Na przełęczy zaopatrujemy się w kije i przewodnika Mojżesza - mądry i fajny mężczyzna z wioski Batad. Teraz rozpoczyna się trudna wędrówka w stronę wodospadu. kamienne schody są wysokie i często wąskie. Ledwo dajemy radę wspiąć się pod górę a na dole do 16:00 czekają na nas trycykle. Na szczęście udaje się mi i Marcinowi wrócić przed 16:00. Widoki były przepiękne a skala założenia trudna do ogarnięcia...Po powrocie w Banaue kupujemy pamiątki rękodzielnicze tutejszych górali - naprawdę piękne. Wieczorem zapijamy owoce ryżowym winem i padamy styrani wędrówką;).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
w końcu fotki :) ślicznie. Jak się bawisz?
OdpowiedzUsuńg.