sobota, 19 lutego 2011

20.02 - Filipiny - Cebu - Bohol

Dobijamy do Cebu. Pada deszcz ale jest gorąco. Postanawiamy ruszyć w śmierdzące miasto. Zrzuciliśmy plecaki przy bazylice Dzieciątka Jezus - tu chyba każda msza ma oprawę naszego odpustu - z budkami i pamiątkami... XVIII-sto wieczny kościół został w ostatnich czasach rozbudowany o trzy-poziomową widownie zewnętrzną, telebim i ogromny ołtarz.





Oglądnęliśmy jeszcze katedrę i wskoczyliśmy na katamaran o 12:30 (560PHP) bukując jednocześnie powrotne bilety lotnicze do Manili ( 1795 PHP). Katamaran był luksusowy a film nie był z Angeliną! Po drodze oglądaliśmy małe latające ryby. Na miejscu byliśmy po drugiej i już w porcie wyspa nas oczarowała.




Szybko znaleźliśmy prześliczny pensjonat - Traveller's Inn i poszliśmy zwiedzać miasto. nie było tu nic wyjątkowego poza atmosferą i ludźmi weselszymi, przyjaznymi i czystszymi;) Zjedliśmy tez duriana-wcale bardzo nie śmierdział... W naszym hotelu mieszkają jeszcze mili Czesi i starzy Anglicy, którzy przybyli tu na młode Filipinki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz