wtorek, 22 lutego 2011
22.02 - Filipiny - podróż na północ
Rano ćwiczę jogę w atrium ku uciesze obsługi;). Kiedy wstają chłopcy jemy śniadanko i ruszamy na lotnisko. Terminal jest naprawdę mały a w poczekalni gra zespół perkusyjno - gitarowy śpiewając znane i tutejsze kawałki. Podoba mi się;) Wsiadamy do małego samolotu filipińskich linii gdzie wszyscy stewardzi są ubrani w polówki i krótkie spodenki. Lądując w Manili rozpoczynamy poszukiwania dworca autobusowego i to, pomimo ogromnej pomocy obsługi, zajmuje nam pół dnia. Okazuje się, że każda linia autobusowa ma swój dworzec ale do różnych regionów mogą wyjeżdżać jeszcze z innego dworca. W końcu trafiamy na odpowiedni dworzec różowych autobusów linii Floryda i wieczorem ruszamy na północ. bilet kosztował 500PHP a w autobusie była klima przełączana z zimnej na bardzo zimną. Na postojach ludzie opatulali się we wszystko co mieli w plecakach - co bardziej zdesperowani kupowali koce. To była ciężka noc bo w chłodzie i niewygodzie weestom puszczały nerwy - Filipińczycy byli jak zwykle akceptujący sytuację;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz